Marketing sensoryczny – definicja, przykłady i praktyczne zastosowanie

Marketing sensoryczny jest swego rodzaju filozofią marketingu, która zakłada, że naprawdę skuteczna reklama powinna dotykać możliwie największej ilości zmysłów człowieka. Tych jest naturalnie zaledwie pięć, ale i tak bardzo trudno jest zaangażować je wszystkie w spójnej, przystępnej dla odbiorcy reklamie.

Najczęściej bywa bowiem tak, że konkretne zmysły sprzyjają określonym gałęziom biznesu i jeśli sprzedajemy na przykład materiały budowlane, to zaangażowanie zmysłu smaku w reklamę wydaje się zadaniem wręcz nierealnym.

Okazuje się jednak, że jak najbardziej da się to zorganizować w sposób ciekawy i angażujący dla widza. Wszystko przez marketing sensoryczny, którego przykłady poznasz poniżej!

Marketing sensoryczny - Przykłady

  1. Najprostszym reprezentantem marketingu sensorycznego jest zwyczajny poczęstunek w sklepie. Czasami można się na coś takiego natknąć: ot, na przykład w sklepie spożywczym pojawia się nowy, specjalnie wypiekany chleb, więc na dzień lub dwa właściciele organizują stoisko, w którym można zjeść sobie kromkę wspomnianego chleba z dodatkiem smalcu i kiszonego ogórka. Oczywiście menu pełni tu nieco mniejszą rolę, ale należy zadbać o to, żeby danie było uniwersalne pod względem smaku, to jest przypadało do gustu jak największej ilości kubków smakowych. Warto również zadbać o to, by smak był w jakiś sposób charakterystyczny i niecodzienny dla odbiorców reklamy, którzy zdecydują się na poczęstunek.
  2. Ze zmysłem smaku najczęściej w parze idzie również zapach, który w większości przypadków będzie kojarzyć się miło. Znów łatwiej mają tutaj wszelkiego rodzaju firmy, których asortyment(np. perfumy) jest z tym zmysłem ściśle powiązany - na przykład różnorakie drogerie kosmetyczne mogą zorganizować stoisko z próbkami różnych zapachów, zachęcając w ten sposób do wypróbowania i kupna.
  3. Kiedy więc przedmiot poczęstunku jest już w rękach i ustach widza, należy dopełnić dzieła oddziałując pozytywnie na zmysł wzroku, np. atrakcyjnym wizualnie stoiskiem, zachęcającym do skorzystania z promocji lub nowej oferty, a także zadbać o to, by pracownicy odpowiedzialni za tę formę promocji potrafili przekazywać treści żwawo, bez większego zastanowienia i w możliwie najbardziej przekonujący sposób.
  4. A na zmysł słuchu będzie oddziaływać dobrze zorganizowana muzyka - nie musi być grana na żywo, ale powinna być charakterystyczna, można wręcz rozważyć opłacenie muzyka i skomponowanie autorskiej kompozycji dla sklepu.
  5. Marketing sensoryczny jest bardzo charakterystycznym rodzajem reklamy, który potrafi wywołać u odbiorcy coś na kształt poczucia winy. Po skorzystaniu z oferowanej próbki często czuje się on bowiem delikatnie zobowiązany do zakupienia czegoś i niewychodzenia ze sklepu z gołymi rękami. Nie jest to oczywiście żaden środek przymusu bezpośredniego, lecz bardziej subtelna i akceptowalna sugestia. A dodatkowo taka próbka oddziałuje na zmysł dotyku Klienta!

Jeśli zależy nam na wypromowaniu nowych produktów w sklepie stacjonarnym i te produkty się do tego nadają, być może warto jest rozważyć zorganizowanie stoiska angażującego wszystkie zmysły klientów, bowiem może to wręcz zwielokrotnić nasze zyski.

Marketing sensoryczny może się przydać także wtedy, gdy wysilamy się w sprzedaży online(pewnych usług czy produktów elektronicznych). Jak?

Marketing sensoryczny w biznesie online

  • Na zmysł wzroku oddziałujemy już wtedy, gdy dbamy o skuteczną prezentację naszych stron internetowych. To na nich pojawia się oferta poszczególnych produktów/usług. Warto, aby takie strony były dobrze przygotowane pod względem wizualnym. Mają zachęcać, a nie zniechęcać. Wszelkie stosowane zdjęcia mają być wysokiej jakości i wzbudzać zainteresowanie. Podobnie, gdy prowadzimy kanał YouTube, to tam dbałość o takie detale, jak jakość obrazu, jakość miniatur, ma ogromne znaczenie na jego popularność. Dlatego ostatnio na swoim blogu przygotowałem także indywidualne oferty wszystkich kursów online i książek. Dostępne są w moim "Sklepie". Wystarczy tam przejść i Kliknąć w dany link, który przeniesie Cię do takiej oferty. Takie oferty przyczyniły się do zwiększenia sprzedaży moich produktów, więc tym bardziej zauważam, że taki marketing sensoryczny działa. Ale postaram się to udowodnić dalej!
  • Na zmysł słuchu udaje się oddziaływać na wiele sposobów, by prowadzimy biznes online. Wykorzystujemy do tego swój kanał YouTube, podcast czy kursy online. Już na tej podstawie jesteśmy w stanie komunikować się z przeróżnymi odbiorcami, którzy później chętnie decydują się na zakupy naszych produktów/usług. Dzieje się tak, ponieważ czują do nas coraz większe przywiązanie, są nam wdzięczni. I dostrzegają, że tworzymy treści audio i wideo wysokiej jakości, więc ufają, że nasze produkty/usługi są warte zakupienia.
  • Na zmysł dotyku wpływamy, gdy stworzymy jakiś fizyczny produkt. Nie musi być on bardzo skomplikowany. Jeden z nich to już własna książka, którą wydajemy samodzielnie bądź z pomocą pewnego wydawnictwa. W taki sposób już sporo czytelników mojego bloga zdecydowało się na zakup moich książek, które mogli dotknąć. Nie tylko, lecz również zajrzeć do środka i przekonać się, że treść tam przygotowana jest wysokiej jakości i bardzo praktyczna. Ale nie zawsze musi to być książka. Innym razem możesz stworzyć pewien gadżet reklamowy(np. kubek i koszulka z naszym nadrukiem). A można go zamówić w firmie zajmującej się ich przygotowywaniem. Jako osoby kreatywne możemy również pójść w kierunku rękodzieła. Wtedy dzielimy się produktami, które sami stworzyliśmy, a nasi Klienci mogą zamówić i się nimi cieszyć. Dlatego pewne blogerki modowe zdecydowały się na produkcję własnych ubrań, które następnie ich czytelnicy mogą zamawiać.

Na zmysł smaku i zapachu już nie jesteśmy w stanie oddziaływać, gdy prowadzimy biznes online, oferując pewne produkty elektroniczne czy usługi(przynajmniej tak mi się wydaje, a jeśli jest inaczej, to wyprowadź mnie z tego błędu). Ale już wykorzystanie tych 3 zmysłów(wzroku, słuchu, dotyku), może okazać się bardzo skuteczne.

Marketing sensoryczny to coś, nad czym warto się poważnie zastanowić, aby ulepszyć swój biznes - ten stacjonarny, a zarazem online!

Szymon Owedyk: Copywriter, Pozycjoner, właściciel CopywriterExpert.pl i bloga JakSieRozwijac.pl. Twórca ciekawych artykułów, poradników, kursów i książek na temat SEO i Pozycjonowania, WordPress, Pracy zdalnej i Biznesu online.