Weganizm zmienia świat na lepsze

Weganizm zmienia świat na lepsze

Weganizm staje się coraz bardziej popularny, czy to z powodów zdrowotnych, czy etycznych. Przeciwnicy tej diety jednakowoż nieustannie zarzucają wegańskiej społeczności bezcelowość ich poczynań, sugerując, że jednostka i tak nie zmieni nic, więc po co się starać? No cóż, zauważmy pewien bardzo często zapominany fakt - to właśnie jednostki składają się na całość. Gdyby każdy miał na tyle mierny poziom wiary w siebie i na tyle wysoki poziom beznadziei w sercu, nigdzie byśmy nie doszli, nie istniałby postęp, albowiem siedzenie na kamieniu byłoby jedynym godnym człowieka zajęciem, skoro "i tak nic nie zmienimy".

Na całe szczęście jednak są ludzie, którzy działać chcą. I to głównie im dedykuję ten artykuł. Tym, którzy są gotowi wziąć los w swoje ręce i zrobić coś dla dobra ogółu, a nie czekać z założonymi rękoma i narzekać. Weganizm autentycznie przyczynia się do poprawy sytuacji na naszym globie. Dziś przedstawię argumenty, które pomogą zdecydować się niezdecydowanym, a sceptyków wprawią w zadumę i zastanowienie. Zaczynajmy!

Pamiętaj: artykuł ten potraktuj, jak przemyślenia rozsądnego i dość konkretnego weganina, do którego jeszcze się nie zaliczam. Ale niedługo na pewno tak 🙂

Pozytywny wpływ weganizmu na planetę

weganizm i dieta wegańska pozytywnie wpływa na planetę ziemia

Tyle się mówi o ekologii, że chyba każdy wie, w jakiej drastycznej jesteśmy sytuacji. Swoimi wyborami i nieustannym, wygodnickim trybem życia, doprowadzamy planetę do wyniszczenia. Jak mniemam, mniej niż 1% z nas zdaje sobie sprawę, że są inne, skuteczniejsze metody ochrony środowiska, niż gaszenie światła i telewizora, czy szybsze prysznice.

Okazuje się, że dieta zawierająca mięso jest wysoce niestosowna, ze względu na ilość zasobów, które marnują się, abyś mógł położyć na talerzu kawałek kotleta. Zacznijmy od tego, iż krowy, świnie, czy kurczaki (uwzględniając ich ilość) zużywają dużo więcej wody niż ludzie, a ta przepada jako odpad, bo przecież zwierzęcych ubocznych produktów przemiany materii się nie oczyszcza. Tylko 5% wody w USA jest wykorzystywane w gospodarstwach domowych, natomiast 55% przeznacza się na hodowlę zwierząt! Z farm wywozi się też ogromne ilości fekaliów, które zanieczyszczają nie tylko atmosferę, wydzielając metan, ale i wody gruntowe, czy nawet rzeki (nie wszyscy rolnicy szanują prawo).

Kolejną sprawą jest globalne ocieplenie: Badanie z 2006 roku przeprowadzone przez Organizację Narodów Zjednoczonych pokazało, że hodowla zwierząt jest odpowiedzialna za 18% światowej emisji gazów cieplarnianych. W 2009 roku instytut Worldwatch wykonał dokładniejsze badania, uwzględniające zużycie gruntów, oddychanie zwierząt i emisję metanu, podając drastyczny wręcz wynik 51%! Dla porównania - cały transport to emisja 13% gazów cieplarnianych. A wielkie eko-świry dalej skupiają się na jeździe na rowerze czy choćby samochodach elektrycznych, bojąc się o to, co będzie z naszymi dziećmi. A jest proste, tańsze i szybsze wyjście - ograniczenie popytu na mięso, poprzez świadomy wybór żywności korzystniejszej dla matki natury - roślinnej.

Przejdźmy do oceanów - coraz liczniejsze martwe strefy niepokoją każdego ekologa. Wg. szacunków do roku 2050 możemy być świadkami niemalże kompletnego opustoszenia takowych, poprzez intensywne rybołówstwo. Na każdy kilogram złowionych ryb wyrzuca się 5 kg martwych odpadów oceanicznych. I postawmy sobie pytanie - to ma być zrównoważony rozwój?!

Najgorsze jednak jest wylesienie. To kwestia, którą poruszam ze szczególnym naciskiem, wymagając od Ciebie, czytelniku, skupienia. Statystyki są bowiem bezwzględne - Każdego dnia (o zgrozo!) ginie nawet 137 gatunków zwierząt. Główną tego przyczyną jest wycinanie lasów deszczowych. A wycina się je po to, by pozyskać miejsca na uprawę soi, której 98% światowej produkcji wędruje na paszę dla zwierząt hodowlanych! Co gorsze - uwzględniając fakt, że mięso, które ludzie spożywają, samo musiało wcześniej pochłonąć niebotyczne ilości białka roślinnego (bo przecież nie tak łatwo nabrać masy mięśniowej, co pewnie wiesz, widząc spoconych panów na siłowni), obliczono, że grunt potrzebny do rocznego wyżywienia weganina jest 18 razy mniejszy niż grunt niezbędny konsumentowi mięsa.

W istocie, za każdym razem, kiedy zjadamy kilogram mięsa, jesteśmy pośrednio odpowiedzialni również za konsumpcję 17 kilogramów soi (do tego trochę innych zbóż oczywiście), które mogły trafić do głodnych dzieci. Więc jeśli chcesz nazwać weganina okrutnikiem, bo zjada trawę krówkom, które też chcą żyć, przemyśl wpierw, ile sam jej zjadłeś, tyle że przerobionej na stek przez żywy organizm. Jeśli chcesz zarzucić mi wybiórczą etykę, bo interesuje mnie los zwierząt, a o dzieci w Afryce nie dbam, pochwal się, ile Ty wysłałeś im jedzenia. A może wolałeś je dać świni i krowie, żeby potem móc ją zjeść? To się nazywa konformizm. Mając do dyspozycji jeden hektar ziemi, mógłbyś uzyskać z niego 121 razy więcej kilogramów ziemniaków, niż uzyskałbyś mięsa, dając spożywać plony zwierzęciu przeznaczonemu na rzeź. W stanach Zjednoczonych, prócz owianej złą sławą soi, spora część owsa (95%) i kukurydzy (80%) jest przerabiana na paszę. W tym roku śmiercią głodową umrze 60 milionów osób. A jaka jest ilość osób, którą można by wykarmić roślinami, którą teraz je "twoje mięsko"? Ostrożne szacunki podają liczbę 1, 3 MILIARDA. Konkluzja jest krótka - świadomość tych danych nie pozwalałaby mi się czuć dobrym człowiekiem, gdybym z powodu własnej wygody dalej jadł mięso i spożywał nabiał.

Ograniczenie cierpienia przez weganizm

weganizm i dieta wegańska zmniejsza cierpienia zwierząt

Ludzie zawsze mają skłonność do poniżania, gnębienia, wyzysku wobec słabszych. I nie jest to ich siła. To słabość. Najbardziej żałosna ze wszystkich słabości, gdyż człowiek silny jest człowiekiem samodzielnym, a nie zależnym od istot pośrednich. Jeśli kiedykolwiek musiałeś sobie udowadniać męskość, nie byłeś męski. Jeśli kiedykolwiek musiałeś używać innych do zaspokojenia swoich potrzeb, nie byłeś niezależny. Człowiek silny, co więcej, nie widzi jedynie czubka swojego nosa.

Egoizm to postawa pogardzana i nieprowadząca do niczego, poza pasożytnictwem. I teraz zastanów się, co ludzie robią z tą planetą. Zamiast żyć w symbiozie z pozostałymi gatunkami, staliśmy się dyktatorami, bezwzględnymi zabójcami. Zaraz... zabójcami? No tak. Nie zabijasz zwierząt przeznaczonych na mięso (a przynajmniej 90% z czytających ten artykuł ich samodzielnie nie zabija), więc nie miej nawet czelności się tak nazywać. Jeśli jesz mięso w plastiku, jesteś konsumentem, a nie drapieżnikiem. Co więcej - nawet jeśli zdarzyło ci się uciąć łeb kurczakowi i czułeś chorą satysfakcję i dumę (nie wiem, swoją drogą, co ludzie mają w głowach, podniecając się śmiercią...), pamiętaj, że nadal jesteś tylko słabym człowiekiem. Bo nie zrobiłeś tego zębami i pazurami jak przystało na lwa, wilka czy orła. Zrobiłeś to dzięki zdobyczom kultury. Dzięki siekierze, którą ktoś równie człowieczy mógłby wbić ci w plecy. Zastanów się, czy dobrze żyłoby ci się ze świadomością, że codziennie kilka istot musi umrzeć, żebyś mógł żyć wygodnie. Zastanów się, czy można nazwać dobrym człowiekiem kogoś, kto zabija dla przyjemności (bo jedzenie mięsa jest przyjemne, tego nie ukrywam)? Albo nawet nie - nie zabija. Zleca zabójstwo i przygotowanie kawałka pożywienia innym, bo nie chce mieć rąk splamionych krwią. Wiem, że wygodnie ignorować fakty. Jednak są, jakie są, bez względu na to, jak bardzo zamykamy na nie oczy.

Zwierzęta mają ośrodkowy układ nerwowy, mają mózg, mają takie samo odczuwanie bólu, jak my. Jeśli nie wierzysz, spróbuj samodzielnie zabić świnię. Usłysz jej przerażający ryk, spójrz jej w oczy i się zastanów - po co umarła? Po co cierpiała? Dla ciebie? Byłbyś gotów postawić się w jej sytuacji? Z pewnością! Z uśmiechem wylądowałbyś na talerzu wyższego gatunku, który bezceremonialnie uznałby, że nie masz uczuć, a potem poderżnął ci gardło i czekał, aż się wykrwawisz. Może wtedy, przez te dziesięć minut, miałbyś czas, żeby spojrzeć głębiej na etykę. Nie rób drugiemu co tobie niemiłe - mówiła każda mama. Czemu więc z taką łatwością i wręcz lekceważeniem zabijamy? Że niby świnia jest tylko zwierzęciem, więc się nie liczy? A ty czym jesteś? Co odróżnia cię od pozostałych zwierząt? Tylko mi nie mów, że moralność. Może inteligencja? To oznaczałoby, że można bezkarnie zabijać głupców. Ale nie można. Bo nawet głupi wie, że życie się liczy. Może nie dla ciebie, ale dla tego, kto tym życiem żyje, jest tak samo ważne, jak twój świat dla ciebie.

Czy warto zostać weganinem?

Wiele razy słyszałem, że zwierzęta i tak będą zabijane, że nie jedząc mięsa, marnuję je. Ten, kto takie słowa wypowiada, najwidoczniej nie ukończył gimnazjum, bo już tam uczyli o prawie popytu i podaży. Jeśli jest mniej klientów, firmy produkują mniej towaru - logiczne. To zbyt napędza tę rzeź. Nie jesz mięsa - dajesz tym na samej górze drabiny finansowej informację. Może jako pojedyncza cząstka znaczysz niewiele, ale przecież budynki składają się z cegieł, a organizmy z komórek. Innymi słowy - razem tworzymy całość, ale zmieniamy ją indywidualnie.

Jeśli nie wierzysz, przyjrzyjmy się statystykom na świecie - w ciągu ostatnich 10 lat liczba wegan w Wielkiej Brytanii wzrosła o 360%. W Chinach wegan jest aż 50 milionów. W USA liczba zwierząt hodowlanych spadła aż o 400 milionów w stosunku do roku 2017. United Eggs Producers (firma produkująca 95% jaj w Stanach Zjednoczonych) podjęło decyzję o zaprzestaniu zabijania piskląt płci męskiej na fermach (niewielu wie, że zazwyczaj są mielone żywcem, bo przecież nie mogą znosić jajek.) Ministerstwo rolnictwa w Luksemburgu we współpracy z organizacjami pro zwierzęcymi dąży do wprowadzenia zakazu zabijania zwierząt na futra, skórę, pierze i wełnę. W Austrii zakazano chowu klatkowego. Społeczeństwo jest coraz bardziej świadome, Ziemia się zmienia. I są to zmiany na lepsze. Zabrzmi banalnie, ale to prawda- my jesteśmy częścią tych zmian. Odpowiedzialność związana z byciem człowiekiem każe mi wybierać tak, by inni potem nie musieli płacić za moje lenistwo.

Niniejszy artykuł jest (tylko i aż) zbiorem statystyk i moich własnych przemyśleń. Decyzja, jak zawsze, należy do ciebie, czytelniku. Przejście na dietę wegańską jest, szczerze mówiąc, bardzo trudne. Ograniczenie już nie. Rozum i serce podpowiadają mi, że warto. Wręcz krzyczą. A to, w jakim kierunku idą twoje kroki, pozostaje kwestią otwartą.

ps. Jak podziałały na Ciebie te przemyślenia weganina? Na mnie zadziałały. Ograniczam spożywanie mięsa, a co będzie niedługo, może weganizm? Zobaczymy 🙂

Weganizm zmienia świat na lepsze
5 (100%) 2 votes

Dodaj komentarz :)